Biznes nie od dziś przypomina jazdę po wyboistej drodze. Są okresy prosperity, gdy droga jest gładka jak stół. Telefony dzwonią, zlecenia wpadają jedno po drugim, a największym zmartwieniem jest dowiezienie wszystkich tematów na czas.
A potem przychodzi spowolnienie… Rynek robi się „dziurawy”, a każdy kilometr jazdy to walka o utrzymanie. Zaczynają się nerwowe ruchy kierownicą i niepewność. Większość firm poddaje się tym wstrząsom. Bo normalizują to mówiąc sobie „raz na wozie, raz pod wozem”.
Ale są też firmy, które działają inaczej. Zamiast biernie czekać na poprawę koniunktury, inwestują w „biznesowe amortyzatory”. Budują systemy, które wygładzają jazdę po rynkowych turbulencjach niczym elektromagnetyczne zawieszenie BOSE (ciekawy wynalazek!).
Przykładem takiej firmy jest Wintergarten:

„Czas i tak upłynie. Za rok podziękujesz sobie za to, że zacząłeś dzisiaj”.
Prawda jest taka, że nawet w czasie największego spowolnienia są klienci.
Ktoś kupuje. Rynek nigdy nie zamiera w 100%. Po prostu klient staje się bardziej wybredny. A zapytania, które się pojawiają, trafiają do firm najłatwiejszych do znalezienia, najbardziej wiarygodnych i najłatwiejszych w zakupie.
Do tych, które swój biznesowy amortyzator zbudowały dużo wcześniej. Widzimy to po firmach, które weszły w ten proces dawno temu i gdy ich branżowi konkurenci panikują, oni może nie rosną, ale utrzymują wyniki.
Paradoksalnie, najlepszy moment na montaż tych „amortyzatorów” jest w czasie spowolnienia.
To budowanie niesprawiedliwej przewagi na kolejny cykl prosperity. Gdy jedyni wychodzą z tego okresu silniejsi, a drudzy… zostają w tym samym miejscu. Kiedy inni zaciskają pasa i czekają, Ty masz zasób do działania, którego zawsze brakuje w sezonie: czas i przestrzeń do myślenia.

To idealny moment, żeby:
- Uporządkować proces sprzedaży. Zamiast wielkiej improwizacji sprzedażowej szytej za każdym razem od zera – stworzyć scenariusze rozmów i profesjonalną prezentację sprzedażową, która edukując broni marży.
- Zbudować mechanizm marketingowy. Zamiast czekać na polecenia – uruchomić system, który regularnie dostarcza zapytania od klientów poszukujących rozwiązania w internecie.
- Opomiarować działania. Zamiast działać „na czuja” – wdrożyć prosty panel wyników i w końcu wiedzieć, co działa, a co tylko przepala budżet.
Jeśli chcesz zobaczyć, jakie konkretnie 6 liczb pozwala ocenić, czy marketing zarabia czy tylko wygląda, jakby działał obejrzyj ten materiał, w którym rozkładam to na czynniki pierwsze.
To inny sposób myślenia.
Ktoś mądrze powiedział, że są firmy, które działają, i są takie, które unikają. Te pierwsze rządzą branżą. A te drugie zwlekają… cóż podejmują 3-4 miesiące nawet najmniejsze decyzje, a w efekcie… dopowiesz sobie samemu.
Bo gdy rynek znów ruszy, a ruszy na pewno, będzie więcej kasy na koncie, ale ponownie nie będzie czasu na planowanie.
Trzy pytania do przemyślenia na koniec:
1. Czy Wasza firma ma dobre amortyzatory, czy tylko twarde zawieszenie, które szykuje się na mocne turbulencje?
2. Co jest aktualnie najwęższym gardłem, na którym należy się skupić?
3. Jaki jest pierwszy krok, od czego trzeba zacząć, aby to naprawić?











