Najważniejsze wnioski
- Brak wideo = realna strata leadów i sprzedaży - to już nie opcja, tylko koszt zaniechania.
- Wideo musi być dopasowane do etapu lejka - inne treści przyciągają uwagę, inne domykają sprzedaż.
- Wygrywa prostota i konkret - krótkie, celowe materiały z jasnym komunikatem działają lepiej niż "ładne produkcje".
Lubisz marketingowe mięcho?
W takim razie polubisz kilka liczb na wstępie:
Szacunkowo około 82% całego ruchu internetowego generowane jest przez treści wideo.
Filmy trwające poniżej 90 sekund osiągają ponad dwukrotnie wyższe zaangażowanie niż dłuższe materiały. Ponadto 66% reklam wideo ma obecnie mniej niż 30 sekund, co przekłada się na lepsze wyniki sprzedażowe.
Aż 73% konsumentów korzysta z krótkich filmów wideo podczas poszukiwania informacji o produktach, co czyni je istotnym narzędziem w procesie podejmowania decyzji zakupowych.
Dodanie materiałów wideo do stron docelowych może zwiększyć współczynnik konwersji nawet o 86%.
Treści generowane przez użytkowników, takie jak recenzje wideo czy zdjęcia, są postrzegane jako bardziej autentyczne i mogą zwiększyć współczynnik konwersji o 74%.
91% konsumentów w wieku 18–34 ufa recenzjom internetowym w takim samym stopniu jak rekomendacjom od rodziny i przyjaciół.
Czy trzeba coś dodawać? Chyba nie. Więc cześć, do jutra!
Żarty żartami, ale… prawda jest taka, że wideomarketing jest dzisiaj jednym z trzonów marketingu. Niezależnie od tego, czy działasz w B2B czy B2C, czy sprzedajesz paski do spodni czy wiązary dachowe.
Musisz mieć wideo.
Nierzadko spotykamy się z głosami, że wideomarketing znikąd wszedł na salony i dzisiaj podbija wszystkie kanały. Aż idzie się nim przejeść.
Hmm… Ale przecież reklama wideo jest z nami od lat. Mówi się, że pierwsza została wyemitowana w 1941 roku przez firmę Bulova Watch Company (producenta zegarków). Trwała oszałamiające 10 sekund, a jej koszt emisji wynosił 9 dolarów (dziś około 190 dolarów).
W jej trakcie pada jedno hasło: „America runs on Bulova time”. Prosta i konkretna. Wtedy nie zrobiła furory (bo raptem kilka tysięcy Amerykanów mogło mieć odbiornik TV), ale to od niej rozpoczął się wideomarketingowy boom.
Kliknij, aby obejrzeć tę legendarną reklamę (tylko 10 sekund)
Przenieśmy się w czasie do teraźniejszości.
Gdzie dzisiaj jest wideomarketing?
TV – tak, ale trzeba mieć firmowy portfel wypełniony dolarami po brzegi
outdoor – tu mówimy o większych formatach, najczęściej bez dźwięku
internet – tutaj możliwości są niemal nieograniczone.
Naszą domeną jest internet, więc to na nim się zatrzymajmy.
Właścicielowi biznesu zależy na wysokiej rentowności projektu i dużym zarobku.
Dyrektorowi marketingu na zwiększeniu liczby leadów i zmniejszeniu kosztów reklam.
Dyrektorowi sprzedaży na wyższej konwersji.
I proszę bardzo – wideomarketing jest tak hojny w całej swej istocie, że pozwala realizować potrzeby wszystkich ww. interesariuszy.
Dowód? Statystyki z początku tego maila.
Pewnie teraz pojawia się w Twojej głowie pytanie: „No ale jak mam to zrobić? Jak efektywnie użyć wideomarketingu?”.
Nasza rada – używaj go na każdym etapie lejka i przy każdej możliwej okazji styku z klientem. Nie twierdzę, że reklama wideo ZAWSZE sprawdza się lepiej niż grafika statyczna, ale z przezorności warto to przetestować w testach A/B.
Przejdźmy sobie przez lejek TOFU (góra lejka), MOFU (środek) i BOFU (dół).
TOFU:
Nagraj video explainer, czyli krótkie wideo prezentujące Twoje rozwiązanie. Pisaliśmy scenariusz do takiego materiału dla WAW SYSTEM czy Dobrego Najmu. Materiał powinien być dynamiczny i dotykać problemu istotnego dla grupy docelowej. To najczęściej pierwsze przetarcie z Twoją marką, więc nie przedstawiaj oferty z każdej strony, tylko zasygnalizuj, że masz pigułkę na ból klienta. Graj emocjami, metaforami i porównaniami. Barwnie i kwieciście.
Nagraj content wideo. Krótkie materiały (rolki lub reelsy) docierające do osób, które lubią szybkie rozwiązanie. Idealne wyważenie treści → edutainment, czyli trochę edukacji i trochę rozrywki, aby materiał był zjadliwy. Nawet prawnik może się odnaleźć w tej formie. Zobacz, jak robi to nasz klient na TikToku. A jeśli chcesz budować pozycję na lata i zależy Ci na organicznych wyszukiwaniach, wybierz YouTube. Tak to robi Wojtek (nasz CEO) na swoim kanale.
Twórz reklamy w formacie wideo. To nie muszą być realizacje telewizyjne, których koszt produkcji przekracza setki tysięcy złotych. Czasem wystarczy 15-sekundowe wideo z ręki, zapraszające na webinar czy zachęcające do uzupełnienia formularza Lead Ads.
MOFU:
Nagraj video explainer ofertowy. Klient przechodzi na landing page z Twoją ofertą. W sekcji hero powinno się znaleźć wideo, w którym mówisz, o co chodzi w danym produkcie lub usłudze. Osoby odwiedzające Twoją stronę mogą odpalić wideo i zapomnieć o kilkunastu sekcjach, które znajdują się niżej. Jeśli wideo ich przekona – super! Zobacz, jak to wygląda na naszej podstronie z warsztatami biznesowymi.
Nagraj opinię wideo klienta… i wrzuć w social media. To podnosi Twoja wiarygodność jako specjalisty w danym zakresie. Taki jeden filmik może stać się prawdziwą marketingową dźwignią – magnesem na leady. Dlaczego? Bo ludzie chcą wiedzieć, że komuś już Twój produkt lub usługa pomogły. Nie chcą być tymi pierwszymi królikami doświadczalnymi. Wolą wiedzieć, że angażują się w coś, co ma sens i jest sprawdzone. Przykład takiego wideo – znajdziesz w tym materiale.
BOFU:
Nagraj wideo zapraszające na konsultację – z konkretnym wezwaniem do działania. Wrzuć je do reklamy, w social media, na stronę czy do maila (do bazy osób zainteresowanych).
Nagraj podziękowanie na THX page. Ktoś się zapisuje na Twoją listę mailową lub zgłasza na rozmowę. Nie zostawiaj go z podziękowaniem na piśmie. Wykorzystaj wideo. To może być dosłownie 15 sekund. Wystarczy, że powiesz: „Dziękuję za zapis. Mail właśnie wpadł na naszą skrzynkę i za moment…”. To buduje u odbiorcy wrażenie ciągłości obsługi.

Zrobiła nam się z tego niemała lista zadań do wykonania.
Więc kamera i… akcja! Czas chwycić kamerę w dłoń. Choć w dobie dzisiejszych smartfonów, w zupełności wystarczy nowszy model smartfona. Dlatego nie ma wymówek – daj się nakręcić 😉
Dzisiejszy mięsisty wpis przygotował Adrian Rajczakowski. Z zawodu psycholog, a z zamiłowania copywriter. Człowiek „ogarniacz”, który wierzy (i słusznie) w ogromny potencjał wideo w marketingu.
Jeśli chcesz, żeby Twoje wideo angażowało, budowało relację i finalnie sprzedawało – zobacz, jak działa storytelling w praktyce.












