W marketingu istnieje pewien brutalny paradoks. Nazywam go Paradoksem Oceny.
O co w tym chodzi? Już tłumaczę. Niezależnie od tego, jaką strategię przyjmiesz, rynek (a raczej jego głośna, krytyczna część) zawsze znajdzie łatkę, którą może Ci przykleić. Zobacz, jak to wygląda w praktyce:
- Reklamujesz się mocno? ➔ „Wyskakujesz z lodówki, mam Cię dość.”
Nie reklamujesz się wcale? ➔ „No name. Skoro Cię nie widać, to pewnie nie działasz.” - Tworzysz merytoryczne treści edukacyjne? ➔ „O, kolejny domorosły coach się wymądrza.”
- Wrzucasz luźniejszy content? ➔ „Tańczący pajac. Gdzie tu profesjonalizm?”
- Masz duże zasięgi? ➔ „Ekspert od wszystkiego, czyli od niczego. Populina.”
- Masz małe zasięgi? ➔ „Jak możesz się znać na marketingu, skoro nikt Cię nie obserwuje?”
- Nagrywasz ze scenariuszem? ➔ „Jesteś sztywny i sztuczny.”
- Improwizujesz? ➔ „Tego bełkotu nie da się słuchać. Zero konkretów.”
Wniosek jest prosty: Co by się nie wydarzyło, komuś się to nie spodoba. I w tym momencie warto zadać sobie jedno, fundamentalne pytanie…
Kto tu jest czyim followersem?
Czy to oni podążają za Twoją firmą, czy Ty zaczynasz podążać za ich opinią? To jest pułapka, w którą wpada wielu liderów. Zaczynają optymalizować swoje działania pod „lajki” i unikanie krytyki. Zaczynają słuchać tego, co ludzie piszą, zamiast robić to, co powinni robić. Efekt? Zaczynasz tworzyć ich content, a nie swój.
Twoje treści stają się coraz bardziej „mainstreamowe”. Coraz bardziej poprawne politycznie. Wygładzone. Bezpieczne. I… nudne. Firma niby jest profesjonalna, ale przestaje być „jakaś”. Tracisz ten zawadiacki pazur, który na początku przyciągnął do Ciebie Twoich klientów.
Żeby nie było… słuchanie odbiorców jest ważne. Nawet bardzo ważne. Ale nie można robić tego bezrefleksyjnie. Fundamentem zawsze musi być przyjęta strategia – biznesowa -> marketingowa -> contentowa. To ona determinuje działania, które możesz elastycznie dopasowywać do potrzeb rynku, ale nigdy nie tracić przy tym swojej tożsamości.
Zresztą to, dlaczego nie warto słuchać zawsze i wszędzie wszystkich dookoła, najlepiej podsumowuje ta legendarna grafika:

Czy serio chcesz słuchać głosu tłumu, który ukrywa się za cynicznie dobranymi avatarami? Czy serio, Twoim zdaniem, to będzie najlepsze dla Twojego biznesu? Cóż… Mam pewne wątpliwości 😉
Być trendem czy iść za trendem?
Przy okazji tego tematu, pojawia się jeszcze jeden, bardzo intrygujący wątek. Wielu przedsiębiorców, kiedy już decyduje się na robienie contentu i zaakceptuje to, że ich działania mogą spotkać się z krytyką, to stają w obliczu innego wyzwania – być zupą pomidorową, którą lubią wszyscy czy krwistym stekiem (lub dowolną inną potrawą, której nie je się co poniedziałek)?
Podczas warsztatów biznesowych najczęściej z ust przedsiębiorcy (czyt. przyszłego twórcy treści online) pada zdanie: Chcę robić content jak…
W tym miejscu padają rozmaite nazwiska i nazwy firm. Przekrój jest tak ogromny, że nawet nie pokuszę się o podanie jednego przykładu.
Najczęściej przykłady dotyczą obecnych INFLU. Bo super jest robić zabawne i dynamiczne rolki na Instagrama z napisami przy twarzy i podkładem muzycznym, który jest na fali.
Czy to modne? TAK.
Czy to będzie działać w przypadku biznesu XYZ? NIEKONIECZNIE.
Tu powinno pojawić się pytanie: Czy taki content naprawdę będzie Wasz? Czy może chcecie wpisać się w trend, bo tak teraz trzeba?

Jeśli wybierzesz drugą opcję, mogę założyć, że po kilku tygodniach (a często po kilku dniach) poczujesz tak niebotyczne zmęczenie formą, która do Ciebie nie pasuje, że zakończysz swoją karierę twórcy. I zamiast tworzyć regularny content, skończy się na 3 rolkach.
Być czy mieć?
W WBIZNES wierzymy, że marketing nie jest konkursem popularności. Jest narzędziem realizacji celów biznesowych wyrażonych w PLN. Lider wyznacza kierunek. Lider ma swoje zdanie. Lider akceptuje to, że nie jest zupą pomidorową, żeby go wszyscy lubili.
Dlatego moja rada na ten tydzień: Przestań scrollować komentarze, zacznij „scrollować” swoje cele biznesowe (szczególnie w obliczu nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, może warto zrobić sobie taki prezent).
Bądź charakterystyczny. Bądź jakiś. Nawet jeśli komuś się to nie spodoba. Bo tylko wtedy Ci właściwi ludzie, czyli Twoi idealni klienci będą wiedzieli, że jesteś dla nich.

Zostawiam do przemyślenia. 🙂
Jeśli chcesz pójść krok dalej, zobacz też nasze materiały o pozyskiwaniu klientów B2B, strategii marketingowej i budowaniu skutecznego lejka sprzedażowego. Znajdziesz tam więcej konkretnych przykładów, jak przekładać marketing na realne rozmowy i sprzedaż.
Chcesz zobaczyć, jak wygląda to w praktyce? Sprawdź nasze case study, w których pokazujemy konkretne działania, proces, liczby i efekty osiągane dla klientów.
🎧 Posłuchaj podcastu Skuteczny Marketing: Odcinek 199. Jak wybrać wsparcie marketingowe?











